Przecież miała byc głowna wygrana. miało byc do trzech razy sztuka. przecież wszem i wobec rozgłaszano że kumulacja. że lotto. miało być a teraz to mi to lotto. a tu marna jedyneczka. i chuj. pieniadze szcześcia nie daja ? jak nie jak tak. pieniadze. to wspólne mieszkanko. to egzotyczne wakacje. to ładne auto.
bo każdy jest na swój sposób materialista. życie.
Jedyny pozytyw. wczoraj wszystko sie potwierdziło. i planowany wyjazd dojedzie do skutku. już sie nie moge doczekac...
poki co jezdze na rowerze. na dzis mam w planach drobne porzadki. w sensie szufladowo półkowym. i tak leci. dzień za dniem.
Kocham albo nienawidze. żeby uwolnic sie od poprzedniego zwiazku. nie cierpiec. nie płakac. wydłubac gdzies z srodka resztki uczuc. musiałam znienawidzic. tak. nienawidze. i dziekuje za każdy dzien. kiedy to nie musze mijac sie z nim na ulicy.
a Ro. wciaż gdzies w trasie. dzwoni bezsilny. wyczerpany. i smutny. a w takich chwilach chciałabym byc przy nim. przytulic. pomóc sie zrelaksowac. odpoczac od tego wszystkiego.
i nie mów że to nie złosliwość rzeczy martwych.
wyjazd jak najbardziej udany. cudne wydoki. towarzystwo. co prawda nasz wspolny wypoczynek chwilami wisiał na cieniutkim włosku. ale w końcu sie udało. teraz sa zdjecia. pocztówki. i masa wspomnien. żal było opuszczac to miejsce. a jeszcze bardziej żal budzic sie samej. i zasypiac też. znów wszystko wraca do normalnosci. ty w pracy. a ja odwiedzam babcie. zerkam na tv. przegladam zdjecia. popijam zimna cole. i usmiecham sie do słonca. które dzis znow wyszło. choc ostatnimi dniami burze były cudnowne.
jutro dwa miesiace razem. pewnie nie bedzie okazji na uczczenie tego dnia. ale już w nastepnym tygodniu. trzy dni poza domem. tylko Ty i ja. góry. i inne atrakcje. już sie nie moge doczekac...
wczoraj zaskoczyłes mnie jak nigdy. na poczatku miałam obawy. ale już po chwili cała soba chłonełam te nowosci. aż brak słow.
leżac tak na łóżku. gapiac sie w sufit. różne mysli przychodza mi do głowy. jesteśmy z Ro. ponad miesiac. a ja czuje sie zupełnie inaczej niż w poprzednim zwiazku. tutaj czuje sie jakbysmy sie znali kawał czasu. nie ma żadnej nieśmiałosci i zachamowan. analizujac zalety Ro. dostrzegam ich wiele. on jest taki inny. taki normalny. przytula. całuje. wciąż mamy tematy do rozmowy. obca nam jest niezreczna cisza. śmiejemy sie. nie lubimy monotonni. wiec jak tylko możemy. urozmaicamy sobie czas razem. czasem stawia mnie do pionu. zwłaszcza utkwiły mi w pamieci słowa nt poczucia własnej wartosci. tak. nie powinnam sie przejmowac głupia. czaem nawet nieprawdziwa gadka innych. bo przecież znam swoja wartosc. impulsywny. wybuchowy człowiek. potrafi w jednej chwili powiedziec wiele. wiele słow które mimo że nie sa prawda to potrafia ranic. nie sa prawda. bo znam swoja wartosc. mam lustra. i znam siebie sama jak nikt inny. od samego wnetrza.
Wiec. mój Ro. potrafi byc niepoprawnie kochany i słodki. ale jak każdy ma swoje wady. a charakter dosc wybuchowy. ze skłonnosciami do podejmowanie pochopnych decyzji. których sie pozniej załuje....Ale ża ja mam charakter nieco inny. ze skłonnoscia do kompromisów. i gdy Ty w emocjach. kończysz zwiazek. ubliżasz i łapiesz sie każdych sposobów żeby mnie zniechecic. ja pomyśle swoje. ale na Twoje bezradne pytanie 'ty nie masz zamiru odpuscic?!' z zacisnietymi zebami odpowiadam że nie. że czuje że warto.
dzieje sie. wciaż sie dzieje. jest nowy aparat i nowe możliwosci uwieczniania pieknych chwil. było kilka dni intymnosci. poprzedzonych co prawda kłótnia. ale znów wszystko wrociło do normy. była kameralna domówka. kameralna bo 3 osobowa. a gdy dziekujesz za te 3 dni razem i mówisz że mimo wszystko. mimo pracy w weekend. czujesz sie zrelaksowany. to na serduszku robi sie ciepło. tak inaczej.
teraz jest pakowanie. bo za 2 dni wyjazd. co prawda inaczej to sobie wyobrarzałam. ale pozniejsza perspektywa wyjazdu. tylko Ty i ja. rekompensuje wszystko.
ważne zaby wyrwac sie z tego miejsca. chodz na te parenascie dni. bo miejsce przytłacza. wciaz ci sami ludzie. te same znienawidzone. badz tez zupełnie obojetne twarze. a Tobie też potrzebny jest odpoczynek. i chwile reklaksu.
egzamin zdany. bezstresowo. resetowanie sie w barze całkiem całkiem. jeszcze tylko referat do oddania. a co naważniejsze i najmniej pocieszajace. do napisania. bo ostatnio len wkradł sie. i już żyje wakacjami. tzn słodkim nicnierobieniem. słodkim. bardzo. bo czas upływa mi w Jego towarzystwie. jest tak inaczej. tak normalnie. bez żadnych patologii. wycieczki, wypady do kina, rowerowanie. a poprzedni zwiazek ? raz na zawsze przekreslony. zdjecia wyrzucone. wspomnienia powoli sie zamazuja. nowy numer. nowe miejsca przebywania. nowe towarzystwo. z dala od P. jak najdalej. jeszcze tylko miejsce zamieszkania pozostaje zmienic. ale z tym napewno nie bedzie tak łatwo.
nie przypuszczałam że to wszystko tak sie skonczy. Ro mówi. że straciłam półtorej roku. teraz sie o mnie martwi. boi gdy sama wracam do domu. i na każdym kroku pokazuje. czym jest normalny. zdrowy zwiazek. znów czuje motylki. znów sie uśmiecham. pracujemy nad moja mocno zdruzgotana psychika.
'nie ma tego złego...'
w sierpniu wyjazd. tydzien z dala od domu. a lipiec zapowiada sie sielankowo. odradzam sie na nowo. wychodze z marazmu. jest dobrze.
jeszcze jeden egzamin. nie wyrabiam. już żyje wakacjami. wiec nauka idzie wyjatkowo opornie. 3 dni nauki. bo coż innego.
to co było kiedys. odeszło w zapomnienie. a ja ucze sie bycia w zwiazku na nowo. takiego zupełnie innego. prawdziwego ? może to wlasnie TEN wlasciwy....
pan nowy kolega jest milutki. ma ładne oczy. i rozbrajajacy usmiech. a jak całuje...mmm....
ucze sie. a przynajmniej staram. czas goni. a ja znow przeklinam swój brak systematycznosci.
że niby dzien bez papierosa dzis ?
coraz bardziej podoba mi sie bycie w stanie wolnym. ah..... bez komentarza:]
a fotki oczywiscie nie wyslalam. choc wiem że On raczej nie wrzucilby jej do internetu. raczej ? nie nie. na wszelki wypadek nie wyzykuje ;)
teraz nie jestem w stanie nic napisac. jestem w dziwnym stanie ;) ale tak bardziej na plus. pozytywnie.
a z eks wysylamy sobie fotki na kom
'zrob sobie fotke nago i wyslij żeby mi umilic czas w pracy'
zawsze mnie rozwalały Jego teksty.
dzis meczowo. piwo jest. standard.
a studia ? ha! wybrałam promotora dzis :] robi sie poważnie ? ;) i mój cudny pan doktor bedzie prowadził fakultet w przyszłym roku. aj...to bedzie najlepsze połtorej godziny raz w tygodniu :]
zachowujmy sie jak dorosli ludzie. no przecież.
czwartkowe spotkanie - totalne rozczarowanie. internetowe znajomosci. to nie dla mnie.
piatkowa randka. jak najbardziej na plus. pelen pozytyw. a spontany sa najlepsze. po prawie 3 latach znajomosci. nie spodziewalam sie takiego randkowo-domowkowego spotkania.
dzis spotkanie z eks. nie spodziewalam sie że rozstanie wyjdzie nam na dobre. mniej sie kłocimy. gdy jestesmy osobno. spedzamy czas jak nam sie podoba. a wspolne wypady na piwo. tudzież spacery. nie koncza sie głupimi kłotniami.
odnosnie mojego stanu 'wolnego'. niby fajnie. niby bez zobowiazan. niby moge widywac sie z kim chce. robic co chce. ale...własnie. ale. gdy przychodza samotne wieczory. to już wcale nie jest tak fajnie. a Ty nawet nie pomagasz. bo na pytanie. - jak poderwac faceta. odpowiadasz że nie wiesz. że nie wiesz jak facet chce być zagadywany ? podrywany ? tak żeby dziewczyna nie wyszła na idiotke...
wiec....
jak poderwac faceta ?? [oczywiscie konkretnego osobnika ;) ]
maj ma to do siebie. że wiecej zajec nie ma niż jest. a studenci zamiast sie uczyc. ciesza ladna pogoda za oknem. pija napoje. mniej lub bardziej alkoholowe. bywaja też wycieczki. i swoista cisza przed burza.
bo chyba trzeba bedzie sie uczyc za niedługo ?
aj. jeszcze czas. jeszcze pare[nascie] dni relaksu. pozwól sie nacieszyc...
dlaczego w rozmowach na gg jestem odbierana jako dzika. niewyżyta. i brutalna ;) dziwne. nie moja wina że każda rozmowa sprowadza sie do jednego tematu. no.
wracajac do realnosci. to bardzo nie spodobało mi sie Twoje zachowanie. bo skoro ktos chce Ci cos dac. skoro chcialam zrobic Ci maly ...tak-pożegnalny prezent. to jakim prawem mowisz że nie pojdziesz ze mna na poczte odebrac. i mam Ci to dac. jak zrozumiałam. gdy nie bedziesz miał obok piwa i kompanow do picia. jestes kurwa żałosny !!
ale nie żałuje tego. co sie stało wczesniej. przed tym incydentem. nie chciałam Tobie sprawic przyjemnosci. to bylo czysto egoistyczne zachowanie z mojej strony.
Ty ze mna pogrywales 19 miesiecy. wiec dlaczego mam miec jakiekolwiek skrupoly ?
trzeba sie wziasc za siebie.
a Tobie nie pozwole sie zniewolic.dziwne. ale przychodzi mi na mysl -'skoro ja cie już bede mial. to nikt nie bedzie.'
psychiczny terror. może nawet nieswiadomie. ale ja cierpie.
ucze sie samotnosci. nie potrafie. samotnosc przygniata.
maj wzmaga stany depresyjne. a wszystkie parki w koło. zakochani. pff.... ja już tego nie zaznam.
czuje sie zle sama ze soba. w swoim ciele. psychicznie i fizycznie niedomagam. pozwoj mi uciec sama przed soba.
zamykam sie. obrastam skorupa. nikt nie zrozumie. nikt nie pomoże. chwilowe znieczulacze. chwilowe. pełna nienawisci. ale w duzej mierze. do samej siebie.
mam doskonałe miejsce na samobojstwo. w razie czego.
żeby nie być monotematyczna. żeby nie pisać wciaż o tym co było.
czas wrócic do normalnych wpisow. bo przecież jak wróce do tego za pare lat. to bede gotowa pomyslec że moje życie to tylko. łzy przeplatane z nikła szansa nadzieji na lepsze jutro.
a wiec. panie Q. panu już podziekujemy. i potraktujemy pana jak sie należy. a wiec. czysto egoistycznie. dla zabicia czasu. i darmowego piwa tudzież fajka.
okrutnie ? nie sądze. bywa śmiesznie i miło. z naciskiem na bywa.
wracajac do codziennosci. leżac na łożku. z nogami na scianie. znow zaczytuje sie w czym popadnie. dla zabicia czasu. popijam malibu z mlekiem. świeżo zakupione przez mame. z nadzieja na czastszy usmiech i dobry humor. słucham nowych dzwieków. które bardzo przypadły do gustu. za co jestem wdzieczna. zamawiam ciuchy na allegro. przecież to takie proste. ah!
zaczynam doceniac bycie singielka. co prawda owy stan wymaga dopracowania. ale jestem na dobrej drodze do perfekcji. i chyba w najblizszym czasie nie chce tego zmieniac. co prawda pan Tr. pojawia sie w głowie czasami. ale chyba nie jestem na tyle przebojowa żeby podejsc i nawiazac znajomos. daj naciewszyc sie widokiem. a żeby było śmieszniej. pan Exs nieświadomie daje rady odnosnie podrywu. czyli że najpierw mam sie uśmiechnac i obserwowac reakcje ? khe ? :D
a wczorajszy tekst mnie rozwalił. i tylko ja wiedziałam z czego tak naparawde sie śmieję. TRAMPKIEM sie nie ogolisz ;) a Ty myslałes że jestes zabawny ha ha
a przyjaciółka ma synka. kolejna osoba która uswiadamia mi że 22 lata to już Poważny wiek. stabilizacja ? oj mi to nie jest pisane. czy powinnam sie rozpłakac ?