[506]
Link 06.10.2007 :: 18:25 Komentuj (4)
nie pisałam. złosliwosc rzeczy martwych. bywa.
dużo sie działo ? czy ja wiem.
bywały chwile że odczuwałam odgromna potrzebe wypisania sie. wyżalenia. utrwalenia radosci.

Nasza rocznica. cudownie. rok. wciaż trwamy Razem.

problemy przyjaciółki. ogromne dylematy. zdaje sie że to nie koniec kłopotu. że wciaż trwasz w niepewnosci.

jeden zły krok. wyrzuty sumienia. a teraz ? niekonczaca sie obawa. strach.

kłótnie z ojcem. potok ostrych słów. dziwna. domowa atmosfera.

studia. koniec słodkiego nicnierobienia. obowiazki. nowe zajecia. nowe postanowienia.

czas płynie...

[507]
Link 17.10.2007 :: 13:03 Komentuj (1)
wszystko wskazuje na to. że postanowienia typu 'bede sumiennie chodzic na każdy wykład czy też ćwiczenia' w moim przypadku nie maja najmniejszego sensu. coż. bywa. dodatkowo obecnosc na wykładach wcale nie jest konieczna. gdy posiada sie niezastapiana koleżanke. wielkie przeciwienstwo mnie samej. przykładna sutdentka. co to chadza na wykłady z ogromna. jak mniemam przyjemnoscia.

wiec tym oto sposobem. nie pojawiajac sie dzis na zajeciach. dzien spedzam w domu. zamykajac sie w pokoju. słucham muzyki. leże na łóżku. a komórka cisnieta gdzies w kat. wyłaczona rzecz jasna. bunt ? a jakże.

kolejny dzien z rzedu. pogoda cieszy oko. co prawda poranki bywaja dosc chłodne. a poranne wywleczenie sie z ciepłego łóżka sprawie wiele kłopotów. lecz pozniej błekit nieba bywa kojacy.

wiec wracam do pozycji leżacej i uspokajajacego sufitowania.


[508]
Link 19.10.2007 :: 19:56 Komentuj (3)
wyjatkowo zimny i wietrzny piatek.
w ciepłym pokoju jest inaczej. bo jest ksiażka. ciepła herbata. muzyka. arbuzowe swieczki. moj azyl. mój mały swiat.

wiesz. spodziewałam sie tego. ty pewnie też. choc nie chcesz tego przyznac. dzisiejsza wizyta u lekarza była tylko formalnoscia. czyż nie tak ?
i możesz mnie nazwac zła przyjaciółka. ale nie przyjade. bo to nie ma sensu. może tym zmusze cie do rozmowy z rodzina. bo chyba przyszedł czas podejmowania poważnych i trudnych decyzji. w których ja nie mam wiele do powiedzenia. tyle o Niej. wciaz nie potrafie uwierzyc. a jesli już. to co dalej ? boje sie najgorszego...

a Ty kochanie. urzadziłes sobie typowo imprezowy piatek. ktory z pewnoscia zakonczy sie już niedługo. w łóżku. z pijackimi snami.
wystarczył mi twoj telefoniczny bełkot. by darowac sobie jakiekolwiek rozmowy. pretensje.
a jutro ? co też wymyslisz ? powtórke z rozrywki czy spotkanie ze mna ?

na dzis. za dużo. teraz jest wieczorny metlik w głowie.
miły poczatek weekendu...bardzo...

[509]
Link 22.10.2007 :: 16:13 Komentuj (4)
jako porzadna obywatelka. wraz z rodzicami wybrałam sie wczoraj na wybory. a co. czasem trzeba spełnic obywatelski obowiazek.
jeszcze wieksza satysfakcja gdy wygrywa partia na ktora oddało sie głos.
jako że polityka mnie wcale a wcale nie pociaga. wiec teraz. robta co chceta

tyle politycznego watku. koniec przekazu.

wyjatkowo zimny poczatek tygodnia. czas zaopatrzyc sie w nowe rekawiczki. wygrzebac cieplejsze rzeczy z dla szafy. a bluzeczki i inne wiosenno-letnie szmaty schowac na lepsze czasy.

czasem. gdy miewam te gorsze dni. bywam mocno zmartwiona. że już nie mowisz czułych słowek. że kiedys było inaczej. lepiej [?] ale ostatnio przekonałam sie że tak jest lepiej. bo wtedy te słowa maja wieksza siłe. wiesz ?

magicznie.

[510]
Link 26.10.2007 :: 21:01 Komentuj (1)
wyglada na to że znow mamy weekend. jak ten czas szybko leci.nie okłamujac sie. nie przemeczam sie zbytnio. omijam połtorej godzinne siedzenie na zajeciach jak tylko moge. nieobecnosc na wykładzie nie pociaga za soba zadnych konsekwencji. bo przeciez wystarczy zrobic ksero. ale cwiczenia. dopuszczalne 2 nieobecnosci wykorzystuje zbyt wczesnie. mobilizacja na poziomie zerowym. ba. poniżej zera.

dzis....z przymusu [tak tak przez Ciebie M., a raczej dzieki Tobie] dotrwałam do konca zajec. aż rodzicielka była zdziwiona że tak pozno wróciłam do domu.
co nie zmienia faktu ze mocno ubolewam nad tym. że już do konca semestru każdy piatek bedzie sie konczył powrotem o 16:30....
moja jakze niezawodna kobieca intuicja...wiedziałam ze wracajac do domu spotkam Ciebie. i tak też sie stało. co niezmiernie cieszy.
cieszy rowniez fakt. że już niegługo. bedziesz hm...
oficjalnie wolny.

w czasie jednej z tych bezsennych nocy. których tak bardzo nie lubie. myslałam o Tobie. o Nas. wtedy to przyszły dziwne mysli. bardzo dziwne. bo uswiadomiłam sobie. że bywaja chwile gdy zupełnie zapominam o Tobie. prezycujac. o relacji miedzy nami. Twoj brak czułosci. i zbyt mała czestotliwosc spotkan. zaowocowała mysla. że rownie dobrze moglibysmy pozostac przyjaciołmi. ograniczyc sie do weekendowych. sporadycznych wypadach na piwo. a czasem i do wieczorów pozwalajacych zaspokoic obustronne potrzeby seksualne.
ale gdy nie widzimy sie przez pare dni. gdy moge jedynie usłyszec Twoj głos przez telefon. badz tez odczytac wiadomosc od ciebie. usciadamiam sobie. że uczucie miedzy nami to cos wiecej niz przyjazn.
wciaz w naszych rozmowach powraca watek przyszłosci...jak bedzie za pare lat. wiem że sytuacja u A. przyczyniła sie do tych rozmow. ale miło tak oczyma wyobrazni zobaczyc siebie u Twoim boku...z
kims z małym kims....

[511]
Link 30.10.2007 :: 18:50 Komentuj (2)
Ty chorujesz a ja snuje sie z kata w kat nie wiedzac co ze soba zrobic. dzis kolejny raz spotkanie nie doszło do skutku. jak to mówia. do trzech razy sztuka.



[ Am & layout4you ]

księga gosci archiwum blog.pl

statystyka fr
ona
noa
ego
eat

kzm
fwu
mysli
nene
cafe