Link 01.10.2005 :: 07:39
Komentuj (10)
[274]
snił mi sie supermarket. półki pełne lizaków. brałam po jednym z każdego smaku. najwieksza ochote miałam na ten truskawkowy.
hm...ma ktos sennik ?
Link 02.10.2005 :: 08:09
Komentuj (12)
[275]
bedzie hasło. na jak długo ? nie wiem.
chcesz ?
podaj maila...
Link 03.10.2005 :: 14:30
Komentuj (16)
[276]
to sa te porakni. kiedy wstajac z łożka. wkładam stopy w ciepłe kapcie. owijam sie w niebieski szlafrok. spogladam za okno. widze mlecznobiała mgłe. obserwuje stado gołebi. i przypomina mi sie ksiażka. wzruszajaca ksiażka. wiesz. że każdy gołab jest inny.
zamiast dobranocki. sa rozmowy z toba. opowiadam ci o mojej miłosci. miłosci do jesieni. o urokach jesiennych wieczorów. o zachwicie nad zwykłymi rzeczami. teraz. gdy już poznałes mnie od tej najgorszej strony. jestesmy na etapie naprawiania błedów. ja naprawiam. ty słuchasz. poznajesz mnie od innej strony. od tej lepszej strony.
rozmawiamy o miłosci. przyjazni. definiujemy owe wartosci. badz co badz. dla mnie priorytetowe. pytam czym jest przyjazn. mówisz. że to cos takiego jak miłosc. tylko że sie nie kocha. ja mówie. że granica miedzy miłoscia a przyjaznia jest bardzo cienka. że zwiazek to nie tylko pociag fizyczny. to również duchowosc. że partner jest jednoczesnie przyjacielem. mówisz. że przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna. jest rzadkoscia. a to co zdaje sie byc przyjaznia czesto okazuje sie dobra znajomoscia. i że gdy w owej przyjazni. jedna strona kocha. wtedy to. przyjazn sie konczy.
zgodnosc.
a dzis bedzie filmowo. bo rozmowa z toba. natchneła mnie do ponownego zobaczenia dwóch filmów.
tych własnie. gdzie zachwyt nad codziennoscia. jest niezwykle widoczny.
Link 07.10.2005 :: 18:10
Komentuj (7)
[277]
poranki nie sa wcale magiczne. bo gdy otwierasz jedno oko. pozniej drugie. po czym zastanawiasz sie czemu ta komórka tak swieci i hałasuje. do tego jeszcze zerkasz w okno. i widzisz ciemnosc. to wiesz. że pora wstac. pora wypic szybka kawe. pora ubrac cos w miare pasujacego. a do tego jeszcze zrobic w miare wyjsciowy makijaż.
pozniej już kierujac sie na przystanek autobusowy. palisz pierwszego. lecz nie ostatniego papierosa. w autobusie nie liczysz na wolne miejsce siedzace. zamiast tego czujesz łokiec niezidentyfikowanej osoby. wbijajacy ci sie w plecy. wychodzac z autobusu. czujesz ulge. przemykasz ulica. miedzy ludzmi zaspanymi zupełnie jak ty. wchodzisz do wymarzonego niegdys budynku. schodami w góre kierujesz sie na ostatnie pietro. rozmawiasz. narzekasz. usmiechasz sie. wchodzisz do sali. tylko po to. by usłyszec pietnasto tudziez trzydziesto minutowa. przemowe organizacyjna.
po czym słyszysz piekne
dziekuje. na dzis wszystko. wychodzisz wiec z sali. zastanawiajac sie co tez bedziesz robic na paro godzinnych okienkach. rozmawiasz. pijesz kawe. z wydziałowego automatu. smakiem przypominajaca ciepła wode. odwiedzasz wydziałowa ksiegarnie. tylko po to. by zostawic w tejże ksiegarni. kolejne banknoty. dostajac w zamian kolejne opasłe tomiska.
tydzien ochronny ?
a od poniedziałku bedzie cieżko...
teraz spogladasz na zagadnienia. które to przyszło ci opracowac.
a M. nie widziałas już dwa blisko dwa tygodnie.
zostały ci wieczorne rozmowy na gg. zreszta coraz rzadsze...
Link 14.10.2005 :: 18:04
Komentuj (14)
[278]
codzienna bieganina. bo to trzeba załatwic. tam sie zapisac. trzeba kupic. pozyczyc. przekserowac. organizer systematycznie zapałnia sie. 'nic sie samo nie robi'. wróc. organizer zapełniany jest przez włascicielke. która to. wdraza sie w owa. upragniona studencka egzystencje. bo gdy pani z sekretariatu szkoły jezykowej. zna już na pamiec twoja sprawe. bo gdy osobnik z punktu ksero. pamieta po co przyszłas. a pani z czytelni biega miedzy półkami. znoszac corazto grubsze tomiska. o dziwo. wcale a wcale. nie zwiazane tematycznie z twoim kierunkiem studiów. to cos tu jest nie tak.
ale wiesz. podoba mi sie to.
każde zdanie. niezwykle ważne. potrzebne. warte zapamietania. zapijam łykiem kawy. zbawiennego nektaru.
ucze sie robic logiczne notatki. wychwytuje coważniejsze mysli wykładowcy. pałam ogromna antypatia do pani anglistki. i w duchu pytam.
co ta baba odemnie chce ? o czym ona do mnie ?
a gdy wieczorem. po niezywkle meczacym dniu. siadasz przed komputerem. rozmawiasz z
przyjacielem. który to po raz kolejny. zapewnia cie. że jestes jego jedyna. najlepsza. na całe życie przyjaciólka. to po raz kolejny. naiwnie w to wierzysz. i sama nie wiesz dlaczego. nie wiesz. czy to efekt przemeczenia. frustracji. tesknoty. chcesz poprostu. żeby ktos był. wybaczasz brak czasu. który tobie również zaczał ciażyc.
Link 23.10.2005 :: 12:11
Komentuj (8)
[279]
dziwny stan. tysiac mysli na sekunde. ciemnosc. mokra poduszka od łez. zagubienie. dreczace mnie pytanie. czy to ze mna jest cos nie tak ?
bo wiesz. gdy dostajesz sms'a od niego. że zachował sie jak ostatni frajer. że poznał kogos. że układa sie miedzy nimi. że bał sie powiedziec. to łzy same napływaja do oczu.
i to tak bardzo znane ci zdanie. ma nadzieje że znajdziesz kogos. kto sprawi że bedziesz szczesliwa.
szczescie ? tak bardzo mi obce. nieosiagalne.
sa chwile. że potrzebujesz kogos.
tego kogos nie ma.
samotnosc. to tak boli.
Link 27.10.2005 :: 15:18
Komentuj (9)
[280]
z niedowierzaniem spogladam w kalendarz. koniec pazdziernika.
czas biegnie tak szybko. a każdy dzien. jest jakby powtórka poprzedniego. poniedziałkowego poranka. tesknie za weekendem. piatkowego popołudnia. zaprzata mi głowe mysl. że przecież planów na weekend zadnych. jedynie te czysto naukowe. których to realizacja. przychodzi z wielkim trudem.
teraz. jest lepiej. łzy odeszły w niepamiec. znów godze sie z mysla. że moje życie uczuciowe. jest bezbarwne.
może ktos weznie kredki. i je pomaluje. byle nie na czarno.
[ Am & layout4you ]