Link 03.10.2004 :: 10:54 Komentuj (11)
[53]
czy ktos mi powie dlaczego ksiażek P.Coelho nie ma w kanonie lektur szkolnych ? weźmy np. 'alchemika' przecież ta ksiażka jest tysiac razy przyjemniejsza niż jakis tam 'trans-atlantyk' Gombrowicza.
bo ja wole szukac własnej Legendy. bo ja wole łudzic sie że :
'kiedy czegos goraco pragniesz, to cały wszechswiat działa potajemnie, by udało ci sie to osiagnac' . czytac z wypiekami na twarzy strone po stronie. połykac. upajac sie. ksiażki czytane potajemnie pod ławka na nudnych lekcjach. w autobusie. na przerwie.
ksiażki pobudzajace wyobraźnie. skłaniajace do myslenia. i nikt mi nie wmówi że ksiażki to przezytek. w dobie internetu. kina akcji.

musiałam to napisac. musiałam wyrazic swoja niechec do obecnie czytanej lektury. a tym samym zachwyt nad kolejna ksiażka Coelha.

mogłabym jeszcze poskarzyc sie. że ja nie umiet zadania z fizyki. a kartkówka ma byc. że z matematyki sprawdzian sie zbliża.
ale nie. dosc !

jutro bedziemy pic. jutro zapominamy o szkole. cii....


Link 08.10.2004 :: 18:20 Komentuj (4)
[54]
były wpaniałe dni. takie relaksujace. takie przyjemne. odskocznia od tej szarej nudnej rzeczywistosci. wy wszyscy. jestescie naprawde wspaniali. ty też. teraz już wiem że pozory myla. bardzo. każdy ma wady. ale sa też i zalety. może i alkohol uderzał do głowy. może i papierosy szkodziły płucom. ale to była najmniej ważna kwestia. gdyby nie ludzie. gdyby nie wspolnie spedzony czas...

a wiesz. że ja czekam na powtórke. za tydzien. ty chyba też.
to dziwne. bo teraz jestesmy dobrymi znajomymi. a za tydzien...

zobaczymy.


Link 09.10.2004 :: 21:01 Komentuj (4)
[55]
jest cos czego nie potrafie ubrac w słowa. czego nie rozumie. co mnie wciaga. pochłania z dnia na dzien. dziwny stan.
w mojej głowie mysli wiruja. wiruja niczym liscie na wietrze. wokół ciebie...


Link 10.10.2004 :: 17:48 Komentuj (1)
[56]
przecież własnie o to mi chodziło. żeby nie miec czasu na nic. żeby gonic z jednych zajec na drugie. żeby nie myslec. żeby nie użalac sie nad soba. cofam to co powiedziałam. ja znów chce miec czas na bezmyslne gapienie sie w sufit. na płakanie w poduszke. na użalanie sie nad soba. jaka to ja biedna nieszczesliwa. bo gdy Kasie Zosie i inne takie prowadzaja sie za raczke z facetami. ja snuje sie samotnie z kata w kat.
co z tego że kasa w portfelu jest. skoro nie ma czasu jej wydac. co z tego że w sobote bedzie impreza. skoro ja nie mam co na siebie włozyc. co z tego że niebo jest dzis cudne. skoro ja nie mam czasu na nie spojrzec.
czuje zbliżajacy sie kryzys. a może on już nastał tylko ja nie mam czasu tego zauważyc.
i wszystko to jest jakies dziwne. bo kawa nie smakuje jak dawniej. bo kubusiowy kubek nie cieszy. a muzyka nie relaksuje. raczej denerwuje.
pale coraz wiecej. już nie L&M. oszczedzam na papierosach. o zdrowie nie dbam. niby sa osoby które mówia - 'zawsze możesz na mnie liczyc'. ale sa też i taie które powtarzaja - 'licz na siebie'
sa dni gdy od smiechu boli żoładek. sa też i takie gdy pytam ludzi wkoło - 'co to jest smiech ?'

a najbardziej to ja nie lubie niewyjasnionych sytuacji.


Link 11.10.2004 :: 15:59 Komentuj (6)
[57]
[twoje usta na moim policzku. tak niewinnie. tak banalnie]

dzis. dopiero dzis zwróciłam uwage na to piekne drzewo przed moim blokiem. widze je z okna. miarowo kołysze sie na wietrze. czerwono-pomarańczowe listki. gdzieniegdzie przebija sie stłumiona zielen. to bedzie moje drzewo. gdy je zobaczyłam. myslałam o tobie. zdecydowanie za dużo mysli o tobie. ostatnimi czasy.
ale jest jesien. czas szalików. przeszywajacego na wylot porannego zimna. czas szeleszczacych lisci pod stopami. czas wieczorów z kubkiem goracej herbaty/kawy/mleka/czekolady. czegokolwiek. byleby rozpalało od srodka. jesli wieczory z kubkiem w rekach. to na łóżku. koniecznie po turecku. pod zielonkawo-żółtym kocem. z czerwona poduszka. koniecznie z muzyka w tle. wtedy dopiero jest czas na rozważania. na wewnetrzne monologi. których tak bardzo brakuje mi latem. gdy wieczory sa zupełnie inne.
kocham jesien.
i może sie powtarzam. ale kocham ja do tego stopnia. że moge oddac lato. moge oddac zime. jesieni nie oddam. to jest moja pora roku. taka specyficzna. taka nastrojowa. taka klimatyczna.

głeboko w duszy. wierze. że ta jesien bedzie wyjatkowa. co z tego że matura. że natłok obowiazków. ja mam przeczucie. nie takie zupełnie okreslone. takie tylko. że cos sie stanie. że cos sie zmieni. wierze.


Link 13.10.2004 :: 18:19 Komentuj (7)
[58]
czytania jest dużo. czytania i przyswajania. nie zawsze interesujacego. nie zawsze wciagajacego. ale... tu toczy sie walka o indeks. pan trzyma kciuki ? pan bedzie wspierał ? pan ma nadzieje że ja [?!] do warszawy pojade. dziekuje. że pan wierzy. ja jakos watpie.
ale...obiecuje z całych sił. że uczynie wszystko. żeby sie nie skompromitowac.
i ja całkiem poważnie mówie. wiec prosze sie nie smiac pod nosem.

a klasa mi wydoroslała. jakos tak. bo w tym roku jeszcze lepszy kontakt złapalismy. i co z tego że kiedys ciebie i ciebie nie lubiłam. a ty byłes mi obojetny. bo ludzie potrafia mile zaskakiwac.

a ty jestes zazdrosny ? bo wiesz. ty sie do tego nie chcesz przyznac. ale mi sie wydaje.
tak własnie. wydaje mi sie.
a czy ty wiesz że ja nie potrafie czekac. nie lubie chwil niepewnosci. chciałabym żeby to wszystko sie ułożyło. tak bardzo.
ale boje sie że zrobie cos zle. jeden zły krok. i wszystko zburzy sie niczym konstrukcja z klocków. która buduje sie z takim mozołem. nie chciałabym tego.

dzisiejszy dzien. piekny dzien. taka pogoda. mimo że marzna rece. a nos czerwienieje. na spacer zawsze jest ochota.




Link 16.10.2004 :: 14:43 Komentuj (8)
[59]
zajecia dodatkowe sie zaczeły. i jest jeszcze mniej czasu. ale dzieki temu może przestane zaprzatac sobie głowe takimi banalno-strasznymi myslami. może.
o parapet krople deszczu uderzaja. w głowie bije sie z myslami. niezdrowo sie odżywiam. robie zakupy. spodnie kupuje. i bluzke. kartki w empiku zakupiłam. i gazete też. potrzebuje dobrej sciagi z historii. takiej co by wiedza w pigułce była. i jeszcze takiej co by sama wchodziła do głowy.
a dzis pijemy. dzis sie bawimy. dzis nie zaprzatamy sobie głowy problemami...


Link 18.10.2004 :: 16:41 Komentuj (7)
[60]
było cudownie. ludzie potrafia zaskakiwac. także pozytywnie. i to cieszy. bardzo.
te pare godzin zapomnienia. ucieczki od codziennych problemów. było potrzebne.
jest sliczny słonecznik na parapecie. a dzis widziałam niesamowita tecze. z wszystkimi kolorami. taka wyrazista. jadac autobusem spogladałam na nia. usmiechałam sie do siebie. to ponoc na szczescie. czuje że ono jest na wyciagniecie reki. i nie chciałabym sie pomylic.
ostatnio czesciej sie usmiecham. nie płacze. bo ponoc wszystko wokół sie zmienia.
chciałabym z kims porozmawiac. tak od serca. powiedziec co czuje. nie bac sie że ktos uzna moje watpliwości za banalne. a powody do
szczescia bzdurne.

przepraszam że w pełni ci nie ufam. nie wierze tak do konca.
nawet jesli. to i tak sprawiasz że sie smieje.


Link 20.10.2004 :: 18:22 Komentuj (5)
[61]
wcielam w życie nasz plan. N. bardzo mi pomaga. bo ponoc należy mi sie szczescie. ale cuż z tego kiedy to najtrudniejsza i najambitniejsza rzecz w naszym życiu. wystawiam na próbe. sprawdzam. testuje. delikatnie ponaglam. chce wiedziec na czym stoje.
ucze sie historii. wydaje mi sie że wreszcie cos ruszyło. miejmy nadzieje. do szkoły chodze z przyjemnoscia. nie z przymusu. tak. znów znalazłam powód. znów zapowiada sie kolejna impreza. co by nie zapeszac. a niech tam. dwie imprezy. w miłym towarzystwie.
czas biegnie szybko. i zdaje mi sie że tak jak inni wystapie z rzadaniem o przedłużenie doby o pare[nascie] godzin. bo czas biegnie nieubłaganie. plany sa. te bliższe i te dalsze też. oby udało sie wszystkie zrealizowac.
kawa jest. ciepłe łóżeczko. niebieska ksiażka z masa dat i nazwisk. no i przyjemna rozmowa z toba. mam nadzieje.


Link 21.10.2004 :: 19:51 Komentuj (1)
[62]
dlaczego chodzenie do szkoły stało sie przyjemnoscia. temat wielce na czasie. dlaczego usmiecham sie gdy widze znajome twarze. dlaczego znów mam ten dawno utracony błysk w oku. dlaczego stałam sie perfekcjonistka. dlaczego rozumie fizyke. mimo że ponoc jestem humanistka. dlaczego co wieczór czekam na upragnione 'żółte słoneczko'. zakochałam sie ? nie. to chyba za dużo słowo. jestem na etapie zauroczenia. tego cholernego zauroczenia. gdy swiat staje sie piekny. a życie jakos takie lekkie. łatwe. wszystko idzie w dobrym kierunku. i nie mówcie że za wolno. że to minie. ja chce sie w 'to' wtopic jeszcze głebiej.

wszystko to. niestety. nie zmienia faktu. że cholernie boje sie matury. która zbliża sie nieubłaganie. i ponoc zakochac sie w obecnej sytuacji. to totalny bezsens. nie wiem. może. ale ja nic na to nie poradze. że czytajac ksiażke. z istotnymi. potrzebnymi. cholernie ważnymi faktami. spogladam co chwile na 'moje drzewo' i zatapiam sie w marzeniach. uciekam myslami do ciebie.


Link 22.10.2004 :: 20:16 Komentuj (5)
[63]
...sypie sie...
życie.
pierdolone uczucia.
nienawidze gdy ktos robi ze mnie idiotke. oj nie. !!!


Link 23.10.2004 :: 11:45 Komentuj (5)
[64]
narazie miotam sie z kata w kat. ksiażki omijam szerokim łukiem. zdobyłam minimalna ilosci sił na wypisanie potrzebnych tematów.
na wbicie ich do głowy sił brak. moje mysli uciekaja w zupełnie innym kierunku. bo sa na swiecie życzliwi mi ludzie. którzy w pore ostrzegaja. w co sie wkopuje. a ja uparcie powtarzam - ja sie w to bagno jeszcze nie wkopałam. ale chyba sama siebie okłamuje. doskonale zdaje sobie sprawe jaki jestes. tylko że albo umiejetnie sie kamuflujesz. albo rzeczywiscie w stosunku do mnie nie jestes taki jak ludzie mówia. bo tamta była. ale już jej nie ma [minimalne watpliwosci]. a ta też była [tyle że ponoc dalej jest]. ale ja tego nie zauważam. fuck. musze z kims porozmawiac. najlepiej z kims nie wkreconym w ten popierniczony temat. inaczej sie nie da. kto chce wysłuchac mojego użalania sie. mojej historii rodem z brazylijskiej telenoweli ? no kto ? napisze długi list...


Link 24.10.2004 :: 10:53 Komentuj (7)
[65]
od wczoraj humor zdecydowanie lepszy. nawet na nauke jest ochota. nobotak. kawa w Toruniu kusi. zwłaszcza w miłym towarzystwie.
dzis w przypływie energii. rozciełam na pół Wokulskiego. pod katem mojej prezentacji maturalnej. która powali komisje na kolana. aplauz. pewniak ? innym podejsciem tutaj nic nie zdziałam. chcecie wyscigu szczurów. prosze bardzo. ja sie jak najbardziej na to pisze.
rozmowy z A. jakby to było fajnie. tak do matury nie kłasc sie spac. i nie narzekac na brak snu. nie odczuwac zmeczenia. oj fajnie by było. a tym czasem. ja wracajac ze szkoły po 7 godzinach spedzonych w szarym budynku. bez kawy. w zółtym autobusie szukam wygodnego miejsca siedzacego. i mniej wiecej po 3 minutach zasypiam. jest jeszcze druga opcja. gdy nie ma miejsc siedzacych. po 5 minutach gapienia sie w szybe. lub też na wspołtowarzyszy podróży. obrazy sie zamazuja. jeszcze troche i opanuje sen w pozycji stojacej. z rurka
wbijajaca sie w plecy. w domu jest kawa. i cudowane przebudzenie.

wczoraj był dół. tak owszem. może nie gigant. ale taki srednio zaawansowany.
wyjasniłam co miałam wyjasnic. zapytałam. usłyszałam odpowiedz.
i jest lepiej. mam tylko nadzieje że. jak mnie zapewniasz. to nie popsuło naszych kontaktów.



Link 27.10.2004 :: 14:20 Komentuj (11)
[66]
spogladamy na siebie. rozmawiamy. smiejemy sie. stresujemy i denerwujemy również. ty zrobisz cos dla mnie. ja dla ciebie.
nic nie posuwa sie do przodu. totalny zastoj.
ale jest fajnie. bo z matematyki jest lepiej niż myslałam. bo wos do głowy wchodzi szybko i przyjemnie. mam nadzieje że na długo.
a dzisiejszy wieczór bedzie historyczno - starożytny. co by nie załamywac samej siebie mówiac/piszac/myśląc noc. niestety. trzeba.
na przerwach uciekamy do krainy wiecznego smiechu. z papierosem w reku. relaksujemy sie. smiejemy z psorów i psorek. z siebie na wzajem. paczka przerwowa sie powieksza. mile widziani.
czasem. po kawe idziemy. pani już wie że biała bez cukru.
czas ucieka. szybko. godzina goni godzine. minuta. minute.
tak szybko. za szybko.
a w piatek sie bawimy. wiesz ?


Link 30.10.2004 :: 13:29 Komentuj (10)
[67]
wczorajsze czyny. gesty. słowa. takie niepotrzebe. takie raniace. wbijajace sie głeboko. przepraszam.



[ Am & layout4you ]

księga gosci archiwum blog.pl

statystyka fr
ona
noa
ego
eat

kzm
fwu
mysli
nene
cafe