[518] Link 05.01.2008 :: 18:13 Komentuj (2)
nowy rok. nowe postanowienia. plany. ambicje.
po pierwsze - żyje.
co prawda miałam już nie pisac bloga. ale doszłam do wniosku że za pare lat bedzie sie z czego posmiac.
świeta ?
bazsensowne jedzenie.
nigdy nie zrozumie ludzi.
na hura wszyscy biora sie za generalne porzadki. odpowiedz babci "gdyby nie te swieta to co poniektorzy wcale by nie sprzatali" :] kochana babcia pewnie miała na mysli mój pokój.
na hura wszyscy rzucaja sie na jedzenie. jedza choc wcale nie odczuwaja głodu. ale przecież wszystkiego trzeba spróbowac.
oczywiscie ja robie to samo.
efektem czego dwa kilo na plusie. bez komentarza.
sylwester ? powtórka z ubiegłego roku. nie potrzebuje szampanskich imprez w licznym gronie. jest dobrze.
zbliżajac sesja jeszcze nigdy mnie tak nie przerazała. bo mam swiadomosc tego. że przedemna tygodnie bezsensownego wkuwania na pamiec. czegos totalnie niezrozumiałego. i niepotrzebnego.
oby moja pamiec nie zawiodła. a no i szczescie.
On zostaje w polsce.
'cieszysz sie że nie jade?'
TAK TAK PEWNIE !
[ale z drugiej strony....]
sa plusy i minusy. z przewaga plusów. rzecz jasna.
minusowe temperatury nie przeszkadzaja. chyba że poranne wstawanie i opuszczanie łóżka. na rzecz uczelnianych obowiazków. brrr
[519] Link 18.01.2008 :: 19:31 Komentuj (1)
przestawiam sie na tryb wkuwania.
dzis cos ruszły. jeszcze dwa zaliczenia. wymagajace odrobine pracy. jeden egzamin. i witaj nowy semestrze.
jestem dobrej mysli. bo jak sie zapre to podołam.
w kwestiach nienaukowych.
bywa różnie. czasem jestem na skraju wytrzymania. czasem wzdycham z zachwytu.
ale ogólnie rzecz biorac. dystansuje sie.
kobiety maja to do siebie. że potrzebuja kogos na zakładke.
takie wyjscie awaryjne.
czas sie chyba tym zajac.
[520] Link 21.01.2008 :: 19:48 Komentuj (0)
rano budzę sie z kacem Zycia
pragnę odejść
znam kilku potencjalnych samobójców
to nic Panie Boże-
mawiam
przeciez bywa i tak
że nas ratują
kiedy śnimy o miłości
która nie może sie spełnić
i wtedy powoli chlejemy wódę ćpamy wieszamy się
tak zwyczajnie na rurach w łazience
a pózniej nas odcinaja jak pępowinę
i już modlić sie do Boga którego zabrakło
jak życia jak wódy czy narkotyku
nie chcę...być psychopatyczna
ale nie mam już wyboru
schizo to też życie
a jutro od nowa sie uchleję codziennościa
i obudze sie z kacem życia
amen
[521] Link 30.01.2008 :: 18:47 Komentuj (2)
a sesja sie zdaje. powoli do przodu.
zbytnio sie nie przemeczam.
miał byc najtrudniejszy egzamin. róznych historii sie nasłuchało.
dwa terminy. wczesniejszy. pózniejszy.
wiem. zawsze byłam inna. dlatego też dzien przed egzaminem. terminem wczesniejszym. siedzac znudzona w pokoju. zapaliło mi sie nagle swiatełko. POUCZE sie. a co mi tam. dwa semestry w jeden dzien. co to dla mnie.
i wcale nocki nie musiałam zarywac. o 23 grzecznie spałam.
z lekka obawa rano. poszłam na egzamin. i zgadnij ilu jeszcze było takich samobójców ?
tak. tak. ja jedna samiutka postanowiłam przyjsc dac sie przeegzaminowac. i co ? no i najtrudniejszy egzamin na tym kierunku. zdany.
śmiech na sali.
ale co z tego ?
teraz leniwie zabieram sie za reszte. dwa zaliczenia. i witamy na szóstym semestrze.
a czas ucieka...
pomijajac sprawy edukacyjne.
mam chora psychike.
nie potrafie patrzec na siebie w lustrze. nienawidze swojego ciała. wygladu i wszystkiego co 'jest mna'.
zaczynam watpic w miłosc. i zastanawiam sie co tak naprawde znaczy KOCHAĆ.